RR Brygada - Biba
Player audio w wersji BETA. Ew. zgłoszenia błędów prosimy kierować na
Komentarze (4)
Impra, barman więcej piwa im, im, im daj
Więcej piwa im, im, im daj
Typ się wyłonił z oddali, powłócząc nogami
Nie szedł, lecz płyną z nietęgą miną brzęcząc kluczami
Mruczał coś pod nosem, ale zamilkł kiedy w końcu doszedł
Do momentu aż staną przed ogromnymi drzwiami
Klucz w zamek, dzień jak co dzień, czynności te same
Czyli mycie podłóg, mycie stołów, mycie szklanek
Generalnie na 20 ma być wszystko posprzątane
To są właśnie te chwile, gdy ciężko być barmanem
Przyszedł drugi, bo na zmianę potrzebnych dwóch>
A nawet trzech, czterech, pięciu kiedy mega ruch
O i DJ się zjawił, już decki swoje rozkłada
Z wolna ruch się tu robi, powoli wieczór zapada
I ochrona się zbiera, żeby pilnować porządku
Wiara już się ustawia, przed klubem w długim ogonku
Chwila, chwila bramkarz zaczął wpuszczać chyba
Bit
słychać, światło miga, widać, że ruszyła biba
To jest biba
Impra, barman więcej piwa im, im, im daj
Więcej piwa im, im, im daj
Ej młoda wystarczy, że przejrzę twego iPoda
A w pięć minut będę wiedział czy robisz
Na trackliście pewnie Stachurski i Doda
Musiałabyś od razu zaliczyć glebę na schodach
Ze mną Rafi mój rodak, dzisiaj sobota nie środa
Mimo, że czas płynie jak woda, zatrzymuje go jak Kodak
Dzisiaj zalewany robak zostanie utopiony
Ej to my RR cromy
Uuu, na parkiecie znów te same ryje
A ja znów przy barze, piję piwo i tequilę
Bo tyle mi trzeba, na pięć pierwszych minut
A potem niech dzieje się co chce, suczysynu
Rafi, Koni, Shellerini są ze mną
Flaszka pękła, więc idziemy po kolejną
Ej, to nigdy nie ma końca, końca
Litry gorzoły, podawane w porcjach
To jest biba
Impra, barman więcej piwa im, im, im daj
Więcej piwa im, im, im daj
Kiedy w domu umierasz znów z nudów
To wyjdź z niego i wieczorem, przekrocz próg klubu
To działa na nas jak hipnoza lub voodoo
A nad parkietem, unosi się smród cudu
Bo pali się bar, a pani ziewa, co tu jest grane?
Czyżby pani wolała być w chacie przed ekranem?
Kobieto masz w głowie porąbane, czas na zmianę
Zabaw
się z PDG klanem, a wrócisz nad ranem
Bo to impra, impra, impra, impra
Barman więcej piwa im daj, im daj
Jakaś pinda przy barze dopija drinka
Ale na parkiecie są lepsze, a więc płyń tam
Bo aż leci ślinka, kiedy każda świnka
Daje tobie cynka, żebyś ją pogilgał
Ale chwilka, strzel strzała i marsz na sale
PDG plemię rozkręca balet
Dalej, dalej, dalej, dalej, dalej To jest biba Impra, barman więcej piwa im, im, im daj Więcej piwa im, im, im daj Typ się wyłonił z oddali, powłócząc nogami Nie szedł, lecz płyną z nietęgą miną brzęcząc kluczami Mruczał coś pod nosem, ale zamilkł kiedy w końcu doszedł Do momentu aż staną przed ogromnymi drzwiami Klucz w zamek, dzień jak co dzień, czynności te same Czyli mycie podłóg, mycie stołów, mycie szklanek Generalnie na 20 ma być wszystko posprzątane To są właśnie te chwile, gdy ciężko być barmanem Przyszedł drugi, bo na zmianę potrzebnych dwóch> A nawet trzech, czterech, pięciu kiedy mega ruch O i DJ się zjawił, już decki swoje rozkłada Z wolna ruch się tu robi, powoli wieczór zapada I ochrona się zbiera, żeby pilnować porządku Wiara już się ustawia, przed klubem w długim ogonku Chwila, chwila bramkarz zaczął wpuszczać chyba Bit słychać, światło miga, widać, że ruszyła biba To jest biba Impra, barman więcej piwa im, im, im daj Więcej piwa im, im, im daj Ej młoda wystarczy, że przejrzę twego iPoda A w pięć minut będę wiedział czy robisz Na trackliście pewnie Stachurski i Doda Musiałabyś od razu zaliczyć glebę na schodach Ze mną Rafi mój rodak, dzisiaj sobota nie środa Mimo, że czas płynie jak woda, zatrzymuje go jak Kodak Dzisiaj zalewany robak zostanie utopiony Ej to my RR cromy Uuu, na parkiecie znów te same ryje A ja znów przy barze, piję piwo i tequilę Bo tyle mi trzeba, na pięć pierwszych minut A potem niech dzieje się co chce, suczysynu Rafi, Koni, Shellerini są ze mną Flaszka pękła, więc idziemy po kolejną Ej, to nigdy nie ma końca, końca Litry gorzoły, podawane w porcjach To jest biba Impra, barman więcej piwa im, im, im daj Więcej piwa im, im, im daj Kiedy w domu umierasz znów z nudów To wyjdź z niego i wieczorem, przekrocz próg klubu To działa na nas jak hipnoza lub voodoo A nad parkietem, unosi się smród cudu Bo pali się bar, a pani ziewa, co tu jest grane? Czyżby pani wolała być w chacie przed ekranem? Kobieto masz w głowie porąbane, czas na zmianę Zabaw się z PDG klanem, a wrócisz nad ranem Bo to impra, impra, impra, impra Barman więcej piwa im daj, im daj Jakaś pinda przy barze dopija drinka Ale na parkiecie są lepsze, a więc płyń tam Bo aż leci ślinka, kiedy każda świnka Daje tobie cynka, żebyś ją pogilgał Ale chwilka, strzel strzała i marsz na sale PDG plemię rozkręca balet Dalej, dalej, dalej, dalej, dalej